Pendrive vs. Pendrive a obraz.iso

Ostatnio miałem problem z nagraniem obrazu.iso , powiedzie co w tym dziwnego? zacznę od początku…najpierw pobieram obraz, obojętnie jakiej distr. Linuksa. Następny mój krok to nagranie na nośnik pamięci. Kiedyś to by była płyta CD lub DVD, ale powoli przechodzi do zapomnienia, coraz więcej komputerów nie ma nawet jak odtworzyć takiej płyty. W dzisiejszych czasach aktualne są karty pamięci, dyski przenośne i pendrive’y, temat przewodni mojego wpisu.

Taka sytuacja…

Pobrałem obraz, wybrałem pendrive, na którym chcę skopiować obraz.iso, uruchomić i zainstalować „Linux’a”. Zawsze nagrywam poprzez terminal, czyli:

dd if=/ścieżka do/pliku.iso of=/dev/sd?

Można określić, że jak w taki sposób skopiujemy to musi zakończyć się powodzeniem, też tak myślałem. Bierzemy pod uwagę, że Bios prawidłowo ustawiony czyli pendrive widzi itd. a obraz jest bez błędu.

Uruchamiam laptop na pendrive nr.1 i co ?! niestety błąd.

Skąd ? przecież na tym kompie uruchamiałem na rożnych pendrive’ach „Linux’y” – wszystko powinno działać. No dobrze, sprawdzam na drugim nośniku – pendrive nr.2. Nagrywam tak samo i ten sam obraz. Uruchamiam i … działa , wszystko prawidło, uruchomiło się. Oba pendrive’y działają prawidło, kopiowanie plików i otwieranie jest ok, tylko przy kopiowaniu obrazu.iso pendrive nr.1 „ma problemy”.

Już wyjaśniam, Pendrive nr.1 dostałem na jakieś imprezie jako gadżet, co firmy rozdawają, że swoim Logiem – nie ma nazwy producenta nośnika. A Pendrive nr.2 to kupiony przeze mnie w sklepie z nazwą producenta nośnika.

Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła, to że Pendrive’y takie jak ten mój nr.1, są nie do końca „dopracowane” lub mają jakieś uszkodzenia. Ale problem tkwi tylko podczas obrazów.iso, a tak działa prawidłowo. Poszukałem w internecie na ten temat… znalazłem że zmiana niektórych plików z iso… na sys… też nie pomogło. Tylko przypomnę ze nr.2 ma te same pliki iso… a działa. A tu rady że na niektórych pendrive’ych trzeba zmieniać niektóre pliki by uruchomić obraz.iso. dlaczego ? Przecież użytkownika interesuje, że po skopiowaniu obrazu.iso będzie działać. A tu okazuje się że są pendrive’y , które potrzebują jakieś naszej ingerencji. Czy pendrive’y rozdawane jako gadżety na … mają jakieś ograniczenia ?! a te kupione w sklepie działają prawidłowo. Może się czepiam, ale co rusz można spotkać kogoś, co ma problem ze skopiowaniem obrazu.iso. Część to problem przez „UEFI” lub coś innego. Postanowiłem ten problem opisać. Jestem ciekawy czy to odosobniony przypadek, czy wy też z tym się spotkaliście ? dajcie znać w komentarzach.

Pozdrawiam.

Przemyślenia cz.1 – Konsola kontra Klikanie ?

Przemyślenia…. Z góry przepraszam, jak kogoś uraziłem.

Tego wpisu miało nie być, instalacja programu, to nie jest taka trudna czynność. A jednak zmieniłem zdanie i wykorzystałem ten temat, na moje przemyślenia.

Czy Konsola jest tak trudna, żeby ją omijać szerokim łukiem?. Sytuacja jest taka: sposób z pozoru prosty, bo tylko klikamy w to co nam się pokaże. Przykład. żeby zainstalować program (mowa o instalacji programu z pobranego ze strony) poprzez środowisko graficzne (Xfce,LXDE,KDE itp.) pewnie użyjemy managera plików, później, jakiś program do rozpakowania, a trzeci do zainstalowania np. „Gdebi” by zainstalować dany program. Tyle programów by to zrobić, szok!. A w konsoli i również w środowisku …. otwieramy konsole (używam „Lxterminal”), logujemy się na root lub używamy „Sudo” (zależnie co lubimy), a dalej to wchodzimy do danego katalogu (cd /…. ). Wydajemy komendę do rozpakowania (jak jest taka potrzeba), przechodzimy do katalogu(„cd katalog) z .deb i co ? wydajemy dpkg -i *.deb (lub dpkg -i nazwapaczki.deb), reszta zrobi za nas system, ta komenda z automatu zaznacza wszystkie pliki w danym katalogu, formacie .deb. Bez zadawania jakichkolwiek pytań, i instaluje plik po pliku. Trudne prawda ?!

Sami widzicie że instalacja przez konsole jest lepszym wyborem. Używamy distr. „GNU/Linux” – to czemu mamy unikać konsoli ?! bo hmm… może nie ma ikon ? że trzeba używać klawiszy? swojej pamięci, żeby użyć odpowiedniej komendy? Może lubicie klikać „OK” itp. by przejść dalej i wykonać to co, byś mógł zrobić w konsoli, wydając komendę. Czyli bez marnowania czasu na klikanie i decydowaniu – klikać „OK” czy „Zamknąć”.

Przedstawię wam konsole/terminal , o to ona :

„LXTerminal”

To dla tych co unikają używania.

Strasznie wygląda, prawda? … NIE!, Nie jest taka straszna 🙂

Warto poznać parę komend, podstawę poruszania się po katalogach i plikach. W sieci łatwo znaleźć rozpiskę , większą niż tą, na mojej. Wydrukować i sprawdzić jak działają komendy. Bo najlepiej uczyć się pisząc, a nie „kopiuj” i „wklej”.

A teraz przedstawię wam pomoc , dla tych co się zgubią. O to „MC” Menadżer na konsole:

„MC”

Widzimy cały system („kręgosłup” naszego systemu). Zaraz ktoś powie ze w środowisku … również to jest. To prawda, ale… przemyślmy to.. włączasz manager plików (np. na „Xfce”), jak już jesteś zorientowany, to od razu zalogujesz się jako root (jak jest taka potrzeba). Chcesz jakąś wprowadzić modyfikacje, klikasz w dany plik i otwiera ci się drugi program „jakiś edytor tekstu” i wtedy wprowadzasz zmiany czy przeglądasz….. W tym momencie otworzyłeś dwa programy, by coś zrobić w pliku tekstowym ! Po co?. Wystarczy otworzyć konsole i po sprawie. Chcesz odczytać plik, to możesz użyć komendy „cat” lub przez program „MC” (np. przez „nano”) i to robisz w jednym okienku!.

Jak chodzi o ostrożność przy obsłudze to w obu przypadkach trzeba uważać. Co robimy np.jakimi uprawnieniami uruchamiamy program czy komendę. Dam przykład: chcesz uruchomić przeglądarkę WWW , to nie włączysz jej jako root, tylko jako zwykły użytkownik – prawda ?! To tak jak przeglądamy strony WWW, trzeba myśleć co się robi, i czytać ze zrozumieniem tekst. To pokazuje, że nie klikamy z automatu, tylko myślimy. Teraz wracamy do tematu. Mamy problem coś nawala w systemie i co?! Niektórzy zamiast wpisując problem w wyszukiwarkę, to wchodzą na fora czy grupy „FB” i zadają pytania, jak to naprawić…. . Czy gorzej może być? Tak, pisząc ogólnie o problemie, że trzeba być jakimś „jasnowidzem” by zgadnąć co mu „dolega”, bez żadnych info o komunikacje (bo po co). No tak, powiedzmy, że ten użytkownik zna konsole i mógłby sam, nawet zidentyfikować gdzie jest problem. Wiedząc to mógłby szybciej znaleźć pomoc wydając odpowiednie hasło w wyszukiwarkę. A nawet sam naprawić. To na tyle, można mnożyć przykłady i sytuacje. Używamy „GNU/Linux” potężny system operacyjny, bądź świadom co się dzieje w systemie.

Chciałem przez ten tekst, dać do myślenia, tym co uważają Konsole/terminal, za zło.

 

Pozdrawiam.